ďťż
 

Pies bez smyczy na polach i łąkach.

  • balaton noclegi polka
  • chlebak;prF3BFniowy
  • umowa najmu powierzchni
  • basnie;z;dobrymi;wrozkami;tytul
  • obudowy kominkow alegro
  • Pokrewne

     

    Pies bez smyczy na polach i łąkach.





    Lotka22 - 22-09-2006 20:11
    Czesc, mam pytanie czy obowiazuje jakis zakaz spuszczania psow na polach i ląkach? Moze brzmi glupio, bo ja tez myslalam ze nie, ale sie zdziwilam. Sprawa ma sie tak: bylam na spacerze w miejscu gdzie z reguly chodze. Sa to pola, łąki, ugory, troche lasu. W te miejsca przyjezdza duzo mysliwych, bo zwierzyny jest ogrom. Ide, Anton bez smyczy skacze sobie w najlepsze, az tu nagle samochod, a w nim mysliwi. Zatrzymali sie i wolaja do mnie: "Panienko! prosze chodzic z psem na smyczy" no to oniemialam i mowie, ze Anton jest jeszcze mlody i nie wystraszy zwierzat, a on upieral sie przy swoim. Zawolalam psiaka, przypielam. Mialam ochote powiedziec mu, ze nie jestem w lesie, ani parku narodowym i ze mam prawo na "odludziu" chodzic z psem bez smyczy. Nie mialam poparcia, no bo nie wiem... W sumie sa to tereny z dzika zwierzyna, a niech ten mysliwy okazalby sie lesniczym? Czy ktos wie cos na ten temat? Pozdrawiam.





    Kala_Gracja_Kiwi - 22-09-2006 20:29
    Też bym chciała to wiedzieć. Ja codziennie chodzę z psami na pola( bo mieszkam na łące) i zawsze zastanawiałam się nad tą kwestią....



    mada28 - 22-09-2006 21:19
    Przepisy mówia o tym ,że 200 metrów od zabudowań jest obowiązek trzymania psów na smyczy. Inaczej moga zostać potraktowane jak psy dzikie, kłusujące.



    URIA - 22-09-2006 22:36
    Heh...to rozumiem, że jedyne miejsce gdzie można chodzić z psem bez smyczy to jest to 200m miedzy terenami dzikimi i zabudowaniami:roll: W mieście nie można, w lesie nie można, na polach nie można...kiszka jednym słowem.





    iwonka_ - 22-09-2006 22:42
    wiele lat temu te debile myśliwi chcieli mi ustrzelić ONa podczas spaceru w polach tuż za domami.
    podobno nie wolno spuszczać, a w jakiej odległości od zabudowań wolno polować?



    agara - 23-09-2006 08:36
    a na plaży, popołudniami -można (poza sezonem to i nawet rano:D:D)
    hmm... ja bym w lesie nie puszczała, bo jeszcze myśliwi się pomylą- i po psie.:(:(:(



    Kala_Gracja_Kiwi - 23-09-2006 09:12
    Kurcze
    trochę mało mamy placu do biegania:-( Ech.....



    puli - 23-09-2006 12:15

    hmm... ja bym w lesie nie puszczała, bo jeszcze myśliwi się pomylą- i po psie.:(:(:( Oni się raczej nie mylą. Niektórzy z nich ma wielką uciechę ze strzelania do psów. Były opisywane przypadki strzelania do psów nawet w obecności włascicieli i to na ich terenie(!)



    darek - 23-09-2006 12:37
    Jeżeli był to okreg łowiecki i myśliwi mieli wszystkie pozwolenia,to mieli prawo zwrócić Ci uwagę.W pola najlepiej chodzic poza okreg łowiecki i w okresach nie łownych.
    P.S.
    Zajrzyj sobie na strone Zwiazku łowieckiego



    Lotka22 - 23-09-2006 12:52
    Hmm sytuacja jest bardziej skomplikowana niz sie wydaje, bo: i jest to teren łowiecki i sa to prywatne pola. A fakt iz granice tworzy jedynie 200 metrow jest przykry! No bo co komu szkodzi, ze puszcze psa na polu?



    puli - 23-09-2006 12:58

    W pola najlepiej chodzic poza okreg łowiecki i w okresach nie łownych. Własnie w sezonie "nie łownym" psy robią największe szkody wśród dzikiej zwierzyny,która wtedy odchowuje potomstwo. Dlatego myśliwi własnie w tym okresie zwracaja szczególną uwagę na psy.



    TangoBlue - 23-09-2006 13:33
    darek - Przepisy przepisami, a zycie zyciem. Puli ma racje, oni zwracaja uwage rowniez w okresie nielownym.
    A poza tym, w nieco innych terminach sa dozwolone polowania na sarny, jelenie, dziki, w nieco innych na zajace, kuropatwy, grzywacze itd.
    No i przez prawie caly rok trwaja polowania dewizowe, bo kola lowieckie nie zawsze przestrzegaja zasad, pieniadz jest wazniejszy.



    Kala_Gracja_Kiwi - 23-09-2006 14:41
    Na ,,moich" polach nidgy nie widziałam myśliwych:D To pewnie pola prywatne:D



    Alala - 23-09-2006 14:53
    Na polu nie można, w parku też nie,w lesie ci upolują, w mieście tylko spróbuj a dowalą ci taka karę.... To gdzie mamy chodzić z psami skoro ngdzie nie mozna??? Wszyscy sie czepiaja i kazdy spacer konczy sie afera.



    TangoBlue - 23-09-2006 15:02

    Skąd masz takie ( zupełnie nieprawdziwe ) informacje ?? Stad, ze przez wiele lat pracowalam jako tlumacz, dla roznych ludzi, dla roznych kol lowieckich rowniez. I nie sa to nieprawdziwe informacje, przykro mi.
    P.S. Znam roznice miedzy oficjalnym dewizowym polowaniem, ze spisywaniem protokolu pod sam koniec, a polowaniem tak zwanym ``dzikim``.
    Tyle, ze wtedy bylam jeszcze bardzo mloda, i po kilku latach zupelnie zrezygnowalam ze wspolpracy z pewnymi instytucjami. Zajelam sie bardziej pilotazem, a nie taplaniem w polskim piekielku.



    iwonka_ - 23-09-2006 15:56
    Te pola na których ja byłam wszystkie były prywatne i żadne z nich nie należało do żadnego polowaca, pozatem to się działo 30m od zabudowań. Pies był luzem, ale przy mnie. Nagle pojawiło się ich paru i jeden podszedł do mnie z giwerą w ręce gotowa do strzału i z pyskiem, żebym tego psa wzięła, bo jak nie to zastrzeli. Byłam w szoku, dobrze ,że pies też i nie ruszył się w jego kierunku ( a był to pies, który kochał wszystkich i musiał sie z każdym przywitać), bo by pewnie zastrzelił.
    A pozwolenia pozwoleniami, ale prawo mówi do ilu metrów od zabudowań można polować.
    I szkody w zwierzynie robią psy wałęsające się. Jeżeli pies jest z włąścicielem, w zasięgu jego wzroku i władzy, to szkody nie zrobi. Moja sunia aż sika na widok kur, ale jak każę jej przyjść do nogi, to przychodzi i siada, akury se łażom.



    puli - 23-09-2006 16:01

    A pozwolenia pozwoleniami, ale prawo mówi do ilu metrów od zabudowań można polować. Tylko powiedz to martwemu psu.....:-(



    TangoBlue - 23-09-2006 16:20
    Honey - Byc moze cos sie zmienilo w tym zakresie. Ja pisze o tym, co bylo w latach dziewiecdziesiatych, kiedy akurat w srodowisku mysliwych, a raczej na gorze tego srodowiska, bardzo sie jeszcze odczuwalo obecnosc poprzedniego systemu wartosci ( czyli komuny ).
    Jezeli ta mentalnosc juz umarla i pozostala wspomnieniem, to gratuluje.



    iwonka_ - 23-09-2006 16:30
    TangoBlue - podejrzewam,że jest jeszcze gorzej niz za komuny. Bowiem narobiło sie biznesmenów, co podstawówkę ledwo ukończyli ale kasę maja i musza przyszpanować. Na safari im niestarcza, więc pukaja u nas do wszystkiego co się rusza.



    Lotka22 - 23-09-2006 21:45
    No to dzisiaj doloze dalsza czesc z moich przezyc z mysliwymi. Rozmawialam dzisiaj ze znajomym, ktorego ojciec jest mysliwym. Opowiadal jak odstrzelili sarne w miejscu gdzie ja codziennie z psem wychodze na siusiu i kupke, a jest to zaledwie 50 metrow ode mnie. Teren społdzielni mleczarskiej. Dobrze, poluja ich sprawa- robili to i beda, ale niech trzymaja sie zasad, a nie jada w miejsca gdzie kazdy glupi wie, ze znajduja sie tam sarny. Ja np. nieraz sploszylam spiace zwierzeta z tamtejszych krzakow.
    No a dzisiaj przezylam horror jak Anton zwietrzyl trop i zwial tak az sie za nim kurzylo. Moglam sobie wolac, pies znikl. Ruszylam w tym samym kierunku, moze 5 minut trwalo jak znalazlam Antona rozkoszujacego sie sarnimi wnetrznosciami :shake: dokladniej zawartoscia jelita grubego. Bardzo smierdzialo :roll: Do tego kazda pora roku jest zla zeby psa spuscic ze smyczy. E tam cos tu jest nie tak.



    puli - 23-09-2006 22:30

    Do tego kazda pora roku jest zla zeby psa spuscic ze smyczy. E tam cos tu jest nie tak. W Polsce pies niezależnie od pory roku może chodzić bez smyczy i kagańca na własnym podwórku.



    madalenka - 23-09-2006 22:53
    Ja nie wiem... Psow nie mozna puscic, a takie mendy sie walesaja po swiecie. :shake: Albo rozne bachory - na smyczy je - wiecie jak mlodniki niszcza i wrzeszcza tak, ze cala zwierzyna w okregu kilometra zwiewa. Ja nie wiem po prostu. Jejku, jakby mi ktos psa zastrzelil, to nie wiem co bym mu zrobila. Ale chyba oczy bym wydlubala. I zagryzla na smierc. Dobrze ze jeszcze zadnego mysliwego w okolicy nie widzialam. A niech sie przyczepiaja ludzie to (*$(*^$&*$^%) ... w gwoli scislosci - psami nie poszczuje, bo mam goldenke. :p Eh, co sie na tym swiecie robi... Jakbym suce tylko po ogrodzie pozwalala lazic, to ona by mi wszystko rozniosla. Taki wulkan??? O nie kochani!!! :-(



    BabyCakes - 23-09-2006 23:11
    Lotka22, ja rowniez ubolewam nad tym, ze tak naprawde nigdzie nie mozna czuc sie bezpiecznie z psem, ale to ludzie (jak zwykle!) nawalaja.
    Oczywiscie, sa mysliwi - debile, ktorzy lubia strzelac do psow, bawi ich strzelanie do czegokolwiek, ale wole myslec, ze to patologiczne wyjatki.

    Jest i druga strona medalu... Husky mojego spacerowego znajomego zagryzl juz dwie sarny... A potem wieeelkie zdziwienie, ze mysliwi strzelaja do psow :shake:



    nathaniel - 24-09-2006 11:15

    W Polsce pies niezależnie od pory roku może chodzić bez smyczy i kagańca na własnym podwórku. Puli u mnie na podwórku nei może, bo ludzie sobie przechodzą na skróty.
    Bramy postawic nei można bo garaże są zaraz przy wjeździe i nikt by nei wjechał do garażu.
    Gdyby postawić drzwi w bramie i ją zabudowac, wyrwali by drzwi.
    :roll:
    mieszkam na osiedlu



    Lotka22 - 24-09-2006 12:27

    A potem wieeelkie zdziwienie, ze mysliwi strzelaja do psow :shake: Jezeli sa takie patologiczne przypadki, to mam nadzieje, ze nie w moim okregu. Chyba bym rozwalila takiego frajera! Ciekawe co dzisiaj mi dzien przyniesie... Pozdrawiam



    BabyCakes - 24-09-2006 14:18
    Ktorego: tego, ktory ma psa raczacego sie wlasnozebnie upolowanym sarnim miesem czy tego, ktory strzela do psa biegnacego za sarna? ;)

    Widzisz, ja podczas spacerow w lesie i na lakach dosc czesto widuje kosci saren czy zagryzione sarny :( I nie dziwie sie mysliwym, ktorzy potem strzelaja do psow, bo to nie jest normalne, zeby ktos wypuszczal psy na "polowanie", a takich ludzi nie jest malo (sadzac chocby po ilosci zagryzionych zwierzat). I ja takim wlasnie frajerom powyrywalabym nogi z d..., bo nie znosze ludzi, ktorzy maja psy, a nie chca sie nimi zajmowac - zupelnie jakby posiadanie psa bylo w tym kraju obowiazkiem :angryy:



    puli - 24-09-2006 14:48

    to nie jest normalne, zeby ktos wypuszczal psy na "polowanie", a takich ludzi nie jest malo ( nie znosze ludzi, ktorzy maja psy, a nie chca sie nimi zajmowac - zupelnie jakby posiadanie psa bylo w tym kraju obowiazkiem :angryy: Wiele psów jest trzymanych wyłącznie w tym celu. Często sa to mieszańce chartów,trzymane poza zabudowaniami,głodzone i wypuszczane do lasu żeby sie same wyżywiły i pomagały kłusownikom.



    BeataSabra - 24-09-2006 15:26

    Lotka22, ja rowniez ubolewam nad tym, ze tak naprawde nigdzie nie mozna czuc sie bezpiecznie z psem, ale to ludzie (jak zwykle!) nawalaja.
    Oczywiscie, sa mysliwi - debile, ktorzy lubia strzelac do psow, bawi ich strzelanie do czegokolwiek, ale wole myslec, ze to patologiczne wyjatki.

    Jest i druga strona medalu... Husky mojego spacerowego znajomego zagryzl juz dwie sarny... A potem wieeelkie zdziwienie, ze mysliwi strzelaja do psow :shake:
    Husky moich (bylych) znajomych regularnie poluja sobie na zajace niestety skutecznie



    Kala_Gracja_Kiwi - 24-09-2006 16:47
    Piesek mój i Madalenki ostatnio upolowały jakiegoś malucha... Ale szybko go uratowałyśmy. Wyszedł bez żadnych obrażeń. Biedak nieżle się przestraszył:Dog_run: :eek2:



    darek - 25-09-2006 13:07
    Nie bardzo rozumiem-"myśliwi" strzelaja do zwierzyny w terenie zabudowanym(50 m) ?
    Iwonka- skoro "myśliwi" zaczęli Ci grozic-zapinasz psa i dzwonisz na policję,spisujesz numery rejestracyjne.Prosisz o pokazanie pozwolenia na polowanie na tym terenie.Cos mi sie nie wydaję,by byli to myśliwi-chyba ,że kłusownicy.Poza tym-jest to niedopuszczalne,by ot tak poprostu sobie chodzic w terenie zabudowanym z bronia i nadodatek grozić.
    P.S.
    Wiesz moze jaki to okręg łowiecki?Widział ktoś jeszcze to całe zajscie?Tym ludziom widocznie sie wydaje,ze jak maja strzlebe,to mogą wszystko...



    zakla - 25-09-2006 14:15
    Ja mam za plotem pole, obok las. Malamute mojej sasiadki przyniosl do domu juz dwa razy malego dzika. Totalna glupota- babka go puszcza ze smyczy mimo iz pies jej zwiewa i jest bardzo agresywny (nie tylko do zwierzat...):shake: I szczerze powiedziawszy nie zdziwilabym sie, gdyby ten pies zostal kiedys 'odstrzelony'. Ale ja przez tego psa tez mam klopoty, bo ja tez mam alaskany, ktore ludzie utozsamiaja z tamtym psem:roll: Moje psy przewaznie sa na smyczy, luzem biega tylko jeden z nich czasami. I przewaznie jest puszczany w kagancu wlasnie na wypadek bliskiego spotkania ze zwierzyna. A na polu wiekszosc okoliczntych psow biega luzem. Sa to pola prywatne, szerokie na ok.1000m, no i dluuugie. Ale kiedys moj pies przyniosl z tych pol noge sarny obcieta i wyrwana z potrzasku:roll: Ogolem moj pies biegajacy luzem jest nauczony, ze biega tylko sciezkami w lesie i nie wbiega w wysoka trawe na polu bo wlasnie balam sie, zeby nie wpadl w potrzask...



    Edzina - 25-09-2006 14:55
    Mi tez mysliwy pogrozil palcem jak zobaczyl Maksa biegajacego po lace. Ale co jest bardziej wkurzajace to to, ze akita lesniczego biegal bez zadnego nadzoru po lesie. Fakt, ze blisko zabudowan, ale co mnie to obchodzi? U nas sarny podchodza zaraz za plot. Nie powinno byc tak, ze pies, ktory jest z wlascicielem moze zostac odstrzelony, ale pies biegajacy luzem miedzy ludzmi walesa sie bezkarnie. Nie puszczam psa samego. Zawsze wychodzi z kims i widze co robi. Tez nieraz znajdowal kosci saren. Kto je zagryzl? Na pewno nie pies, ktory jest pilnowany.

    W Polsce pies niezależnie od pory roku może chodzić bez smyczy i kagańca na własnym podwórku. Ale niech tylko cos sie stanie komus jak wejdzie na Twoje podworko, a Ty nie masz tabliczki, ze biega pies... :diabloti:



    Dobcia - 25-09-2006 15:16

    Nie bardzo rozumiem-"myśliwi" strzelaja do zwierzyny w terenie zabudowanym(50 m) ?

    Tym ludziom widocznie sie wydaje,ze jak maja strzlebe,to mogą wszystko...
    Niestety, ale czasem mogą...:angryy: Prywatnie jestem przeciwniczką polowań, a wałęsające psy powinno się wyłapywać, a nie zabijać.

    W polach w mojej okolicy jest mało zwierzyny, nie ma też myśliwych, psa często puszczam luzem, bo dzikie zwierzęta go nieinteresują.

    Ojciec koleżanki, która mieszka daleko ode mnie jest myśliwym, i wiele razy był proszony o odstrzał psów, bo jest w tamtej okolicy jedynym myśliwym, jednak nigdy się niezgodził.

    Nie jestem zupełnie pewna, ale chyba ta odległość wynosi 200m, jest to jednak bardzo często łamane przez myśliwych. W okolicy Bielska było już kilka przypadków, gdzie myśliwi zastrzlili psy, które biegały luzem, przynajmniej jeden z takich przypadków rozegrał się na oczach właściciela...:shake:



    zaba14 - 25-09-2006 19:32
    Ja mieszkam zaraz przy polach jest i kawałek lasku.. u nas sa tylko zajace i bazanty, a przynajmniej wiecej zwierzat nie widzialam.. nie wchodze do lasu, u nas na polach mozna spotkac wiele psow biegajacych luzem, nie ma problemu.. mysliwych nie widzialam nigdy.

    Pies nawet na własnym terenie nie moze byc bezpieczny, dzis w wiadomosciach mowili o jednej wsi.. w nocy ktos zastrzelił 7 psy i 4 ranił (kazde na innym podwroku) ... :roll:



    Rossa - 25-09-2006 20:00
    Ludeczki, czytam ten watek i jestem trochę zakręcona :shake: , powiedzcie mi proszę, a jakim prawem myśliwi mogą łazic po moich prywatnych terenach np. obsianych , przecież robią szkodę , a /wg mnie teren prywatny to teren prywatny i teoretycznie nikt nie ma prawa po nim się "szlajać ", gdybym na swoich terenach , częściowo pola , częściowo łąki , częściowo lasek zobaczyła myśliwych to bym zadzwoniła po policję , inna sprawa że nie mam pojęcia jak by taka interwencja się skończyła ? bo na szczęście nigdy nie znalazłam sie w takiej sytuacji. Przecież nawet policja bez mojej zgody nie ma prawa wejść na moje podwórko- i nie wejdzie , to akurat wiem !
    pozdr



    goldenka245 - 25-09-2006 22:52
    Ja naszczęście nie mam żadnych problemów (spaceruje z psem po tzw. wałach one chronią przeciwko powodzi, ale jest tam pięknie porobie zdjęcia i wam pokaże w galerii Gordka:cool3:) Chociaż jeden facet mi mówi że mam psu kaganiec kupić, a ja mówie że mój pies by nawet muchy nie skrzywdził a on że mam mu kupić! To niech mi zafunduje to mu kupie...



    Edzina - 26-09-2006 08:42

    Chociaż jeden facet mi mówi że mam psu kaganiec kupić, a ja mówie że mój pies by nawet muchy nie skrzywdził a on że mam mu kupić! To niech mi zafunduje to mu kupie... Sorry, ale wykazalas sie w tym przypadku brakiem kultury i ignorancja przepisow. Jesli pies biega luzem to powinien miec kaganiec. Guzik mnie obchodza zapewnienia wlasciciela. Mam prawo bac sie innych psow. A wlasciciel nie jest pepkiem swiata razem ze swoim psem. Zapewne mialabys pretensje gdyby ktos go np. kopnal, bo pies by do kogos podbiegl?
    Facet ma racje.



    Jakaranda - 26-09-2006 09:42

    Niektórzy z nich ma wielką uciechę ze strzelania do psów. Były opisywane przypadki strzelania do psów nawet w obecności włascicieli i to na ich terenie(!) Niedawno tacy jedni próbowali odstrzelić kota syjamskiego będącego może z 10 m za płotem swojego podwórka. Na szczęście sąsiad zdążył zauważyć i wrzasnął na nich.

    Ponieważ mam podobne problemy - mam też inne pytanko: nie można do 200 m od zabudowań, czy są jeszcze jakieś inne ograniczenia? Słyszałam, że nie można też strzelać wzdłuż znakowanych szlaków turystycznych. Wie ktoś gdzie można sprawdzić te przepisy?
    Chociaż mam świadomość, że przepisy przepisami a krwiożercze debile i tak zrobią swoje, vide przypadek opisany na początku.

    Sukę prowadzę w lesie na 10 metrowej lince treningowej ale na polach ją spuszczam i bardzo się boję ale gdzieś przecież musi się wybiegać.



    BabyCakes - 26-09-2006 10:00
    Jakaranda, podstawowym ograniczeniem jest to, ze zgodnie z przepisami, mysliwym nie wolno strzelac do psow, ktore sa z wlascicielem! Odstrzelony pies musi wykazywac oznaki zdziczenia - strzelanie do zadbanego psa w obrozy NIE JEST zgodne z przepisami. Mozesz dostac kare czy upomnienie, ale mysliwy nie ma prawa odstrzelic psa podczas spaceru.
    Tyle, ze przepisy przepisami, a zycie zyciem :shake: I co z tego, ze prawo stoi po naszej stronie (nie do konca, ale jednak: kara to nie to samo, co odstrzal) jak stracimy psa? :mad:

    W jednym z miejsc, w ktore jezdzilam z psem na spacery (juz nie jezdze niestety) ambona stoi nie dalej jak 100m od zabudowan i publicznej drogi (wojewodzkiej bodajze). Jest to nieopodal nieutwardzonej drogi biegnacej wzdluz rzeki - idealne miejsce na spacer. Latem jest tam pelno ludzi - przyjezdzaja nad te rzeke.
    Niestety, ktoregos dnia spotkalam tam mysliwego, moj pies przez chwile zawahal sie czy nie nalezy sie z tym panem przywitac. Nie wiem i nie chce wiedziec jak zareagowalby ten "mily" pan ze strzelba, gdyby jednak pies postanowil sie z nim przywitac :shake: W kazdym razie uslyszalam wyklad na temat psow, kagancow itp. Pan nie potrafil mi powiedziec jak mam cwiczyc z psem aport z wody - a to wlasnie robilam - w kagancu.



    Lotka22 - 26-09-2006 10:37
    Ok dobrze, argumenty sa sluszne i przemawiaja... Ale tak czy siak uwazam, ze wielu z tych mysliwych to banda frajerow ze strzelbami, wiem cos na ten temat, bo mam takiego w sasiedzctwie. Gdy poszlam z nim porozmawiac odnosnie moich praw i obowiazkow w posiadaniu psa, to bez skrupolow chwalil sie przy mnie jak sam odstrzelil psa, ktory zerwal sie wlascicielce. Opowiadal historie jak to mysliwi dla rozrywki strzelaja do takich psow... pamietajmy, ze z zabitego, walesajacego sie psa nie musza sie rozliczyc, a z zabitych dzikich zwierzat- tak. Mieszkam na wsi juz 16 lat i nigdy nie spotkalam sie z przypadkiem, ze ktos celowo wypuszcza psa zeby sobie cos upolowal. Jest duzo racji w tym, zeby z psami chodzic na smyczy, bo fakt sa to drapiezniki, ale nikt mi nie powie, ze mysliwi to anioly i stroze dzikiej przyrody, w to nie uwierze.



    BabyCakes - 26-09-2006 10:52
    Moze nie wypuszcza celowo, zeby sobie upolowal, ale wypuszcza, a co pies robi w tym czasie, to go nie interesuje.
    Husky, o ktorym pisalam na spacery chodzi z wlascicielem i wlasnie wtedy "zdarzylo" mu sie napoczac dwie sarenki.

    Dla mnie chodzenie z psem stale na smyczy jest pomylka, ale jezeli ktos ma psa, ktory ma sklonnosci do klusowania, nie radzi sobie z tym, nie potrafi nauczyc psa posluszenstwa, to innego wyjscia nie ma :(

    Problem jest rowniez z tym, ze mysliwych rzadko spotykaja przykre konsekwencje za odstrzelenie psa - ci, ktorzy wypuszczaja psy na samotne spacery raczej nie beda rozpaczac po stracie psa, bo puszczajac go samopas swiadomie narazaja go na smierc - niekoniecznie z reki mysliwego. Zreszta podejrzewam, ze i prawo jest laskawe dla takich, pozal sie Boze, mysliwych. I to jest wedlug mnie skandal, bo mysliwy, ktory strzela do psa spacerujacego z wlascicielem rownie dobrze moze ranic czlowieka.



    Lotka22 - 26-09-2006 15:23
    a no niestety... czy pies zdziczaly, czy z premedytacja wypuszczony przez wlasciciela, czy uciekinier... trefny mysliwy zawsze znajdzie wymowke w takiej sytuacji. A to podejrzewal, ze wsciekly... a to gonil dzika zwierzyne... Prawo stoi po ich stronie.



    Edzina - 27-09-2006 07:32
    Zeby chociaz mozna bylo puszczac psy w kagancu.. Przeciez nie zagryzie sarny, co najwyzej pogoni. Irytuja mnie tylko zakazy. I to gdzie? W miejscu, gdzie wydawaloby sie, ze pies moze w koncu swobodnie pobiegac. Powiedzialam mysliwemu, ze po sie wyprowadzilismy z miasta, zeby pies mogl sie wybiegac. I ze nie wchodze do lasu, tylko jestem na lace i go widze. Ja rozumiem okresy, kiedy sa male zwierzaki, no ale caly rok to juz przesada.



    Mokka - 27-09-2006 07:49

    Mieszkam na wsi juz 16 lat i nigdy nie spotkalam sie z przypadkiem, ze ktos celowo wypuszcza psa zeby sobie cos upolowal. Problem leży nie tylko w wypuszczaniu psów na polowanie, a także, a może nawet więcej - w psach, które za zwierzyną uciekają spod kontroli właściciela. Twój pies przecież tak zrobił, prawda? Śmignął i tyle go widziałaś. Czy taki pies zrobi mniejszą szkodę? Zwierzynie jest wszystko jedno...



    Kuolematon - 27-09-2006 08:39
    Ja tez chodze na pola z psem
    jedno pole jest takie między dwoma osiedlami i chodzi tam wiele ludzi na spacerki chodzone i biegane
    drugie pole to łaczka, zaraz koło lasu i tam to już przewaznie na wybieganie pieska :)

    nikt nigdy mi nie zwrócił uwagi, mojemu ojcu też, jest myśliwym btw
    ale nasz znoajomy zastrzelił dwa psy, któe chciały dopaść sarne, która hmm spodziewała sie młodych, zrobił to skutecznie...

    takie zabijanie to też przemoc wobec zwierząt...ale jak walczyc z psami, które są agresywne i rzucaja sie na zwierzynę leśną ?



    Kuolematon - 27-09-2006 08:43
    @Edzina
    Każde zwierzę mam okres ochronny w innym momencie
    o ile dobre pamietam od wrzesnia np pluje się na dziki, wcześniej nie można bo warchlaczki sa za małe i bez mamy by sobie nie poradziły
    pomysł z kagańcem trafiony, tylko nie każdy pies lubi kaganiec, no i włąściciele tez sa niepokorni...



    Edzina - 27-09-2006 09:04

    @Edzina
    pomysł z kagańcem trafiony, tylko nie każdy pies lubi kaganiec, no i włąściciele tez sa niepokorni...
    Ale ja bardzo chetnie zalozylabym mu kaganiec w zamian za to, ze moglabym go puszczac. A tak nie mam ZADNYCH mozliwosci. W miescie nie, na wsi nie. To gdzie? Czy pies wybiega sie na wlasnym podworku? Nie. A moj akurat potrzebuje duzych przestrzeni i jest szczesliwy, kiedy moze biec i biec.. Eh..



    Lotka22 - 27-09-2006 10:19
    Kuolematon polowania sa przez caly rok, na dziki np. Wiem, bo sprawdzilam na stronie kólka mysliwskiego. A i z kagancem nie mozna psa puszczac. Fakt jest to rozwiazanie, ale zakaz obowiazuje tak czy siak.

    Edzina zgadzam sie z Toba w 100%. Pozdrawiam.



    kurczak_wtw - 27-09-2006 10:33
    zadam teraz takie przewrotne pytanie-a co z psami używanymi do polowań (legalnie) jak aportery i psy wystawiające(chyba tak się je nazywa?:roll: )? one też muszą chodzić na smyczy?:diabloti:



    Lotka22 - 27-09-2006 10:51
    kurczak wczoraj uslyszalam dokladnie takie samo pytanie... Nie mam pojecia co z takimi psami. Pewnie prawo stoi po stronie mysliwego i nie musi sie martwic o legalnosc chodzenia z takim psem na spacer. Zreszta nie wiem...



    darek - 27-09-2006 11:51
    Niestety prawda jest taka,że myśliwi to tzw "państwo w państwie"...co człowiek,to obyczaj-nic dodac nic ująć.Mentalnośc i ogół człowieka robi swoje.



    Edzina - 27-09-2006 12:04

    zadam teraz takie przewrotne pytanie-a co z psami używanymi do polowań (legalnie) jak aportery i psy wystawiające(chyba tak się je nazywa?:roll: )? one też muszą chodzić na smyczy?:diabloti: Mysliwy twierdzil, ze tez ich nie puszczaja. Inna sprawa ma sie jak ida z nimi na polowanie. Prawdopodobnie nie maja nawet obrozy, zeby pies sie gdzies nie zaczepil. Ale te psy sa mimo wszystko szkolone i nie gonia zwierzyny zeby sobie pogonic. One wyplaszaja i wystawiaja. Podejrzewam ze mysliwy jest w stanie odwolac takiego psa w ferworze polowania. A z naszymi roznie niestety bywa. Jestem w stanie to zrozumiec gdyby dano mi jakas alternatywe. Np. ten kaganiec. I gdyby nie biegaly stada psow tak po prostu wypuszczanych na wioske (w miescie zreszta tez..). Akita weszla sobie na moj teren i zabrala Maksowi kosc. :angryy: Czyli co? Psy miedzy ludzmi moga biegac bez zadnego nadzoru, a pies z wlascicielem nie moze pojsc na spacer?



    BeataSabra - 27-09-2006 12:11

    Zeby chociaz mozna bylo puszczac psy w kagancu.. Przeciez nie zagryzie sarny, co najwyzej pogoni. Irytuja mnie tylko zakazy. I to gdzie? W miejscu, gdzie wydawaloby sie, ze pies moze w koncu swobodnie pobiegac. Powiedzialam mysliwemu, ze po sie wyprowadzilismy z miasta, zeby pies mogl sie wybiegac. I ze nie wchodze do lasu, tylko jestem na lace i go widze. Ja rozumiem okresy, kiedy sa male zwierzaki, no ale caly rok to juz przesada. Pies w kagańcu puszczony w lesie nie pogryzie zagryzie sarny zająca ale może ją zagonić na śmierć lub na ruchliwą ulicę bo dosyć czesto zdaża się że las sasiaduje z drogami.

    Myśliwy jak chce to i tak zastrzeli takiego psa potem może mu zdjąć kaganiec i wyrzucić- niestety takie przypadki się zdażają.



    Alekto - 27-09-2006 13:18

    Oni się raczej nie mylą. Niektórzy z nich ma wielką uciechę ze strzelania do psów. Były opisywane przypadki strzelania do psów nawet w obecności włascicieli i to na ich terenie(!)
    Dokładnie.
    Trzeba niekiedy uważać. Samemu też można zostać postrzelonym, zwłaszcza, ze gros myśliwych strzela będąc na rauszu (delikatnie powiedziane...):angryy:



    Edzina - 27-09-2006 13:26

    Pies w kagańcu puszczony w lesie nie pogryzie zagryzie sarny zająca ale może ją zagonić na śmierć lub na ruchliwą ulicę bo dosyć czesto zdaża się że las sasiaduje z drogami. U nas akurat sa pola wikliny. Sarny tam uciekaja a pies nie ma szans. Poza tym mowie o lace a nie lesie. W lesie nie puszczam, bo faktycznie pies ginie z oczu.

    Myśliwy jak chce to i tak zastrzeli takiego psa potem może mu zdjąć kaganiec i wyrzucić- niestety takie przypadki się zdażają. Jesli pies jest w zasiegu mojego wzroku? Rownie dobrze moze byc w druga strone prawda? Zastrzelonemu psu moge zalozyc kaganiec i nawet do smyczy przypiac.



    AG - 27-09-2006 14:16
    U siebie na szczęście nie widziałam nigdy myśliwych, może dlatego, że jest właśnie szlak turystyczny. A zwierzyny jest sporo. Natomiast kawałek dalej jest jakiś okręg łowiecki i myśliwi łażą chłopom po polach, straszą ludzi, ludzie skarżą się, że są aroganccy i zachowują się , jakby byli u siebie :roll: Rzeczywiście państwo w państwie.
    Swoją drogą śmieszy mnie jak myśliwi mówią, żeby trzymać psa na smyczy, bo zwierzynę płoszy. Tak, pies spłoszy, za to myśliwy zabije. Chyba jest różnica.
    Ubiegłej zimy, niedaleko mojego domu kłusownik a może myśliwy, któz to wie, porzucił zwłoki sarny. Miała uciętą głowę (trofeum) i tylne nogi (udziec). W miejscowej gazecie napisali, że "znaleziono martwą sarnę pogryzioną przez psy". Najłatwiej oczywiście, zrzucić winę na psy, bo prawdziwego sprawcy i tak się przecież nie znajdzie:angryy:

    Aga



    TangoBlue - 27-09-2006 17:29

    zadam teraz takie przewrotne pytanie-a co z psami używanymi do polowań (legalnie) jak aportery i psy wystawiające(chyba tak się je nazywa?:roll: )? one też muszą chodzić na smyczy?:diabloti: Nie, one nie chodza na smyczy, bo jak inaczej wystawilyby na przyklad kuropatwy?
    Wlosi przyjezdzaja ( albo przyjezdzali, moze czasy sie zmienily ) szkolic swoje psy ( glownie setery ) do Polski. Niejednokrotnie te psy zdobywaly swoje pierwsze szlify na polskich polach, zeby pozniej, juz jako swietnie wyszkoleni pomocnicy, mogly pomagac wlascicielom podczas polowan gdzie indziej.



    zakla - 27-09-2006 19:39
    Ja jestem jeszcze ciekawa, jak to jest z psami zaganiającymi...? Wiadomo, że napalonemu 'mysliwemu' roznicy psia rasa nie robi, ale... Jeżeli mam psa, który pracuje normalnie z owcami/krowami/kaczkami i bardzo dobrze wie, ze zwierzeta sie spokojnie zagania i pilnuje zeby sie nie rozeszly, a w zadnym razie nie robi sie im krzywdy, do tego jeszcze takie psy pasące są na każde zawołanie przewodnika, to z takim psem też mam chodzić tylko na smyczy?
    U mnie najwieksza plaga sa dziki, jest ich duzo i w lesie, i na polu, i pod plotami, bo sa dokarmiane przez 'osiedle'. I bylo juz kilka okolicznych przypadkow, ze pies zostal rozszarpany przez dzika. Widac, natura sama moze ukarac...:roll:

    Designed by Finerdesign.com